Podany e-mail jest niepoprawny!
Odwaga wiary, odwaga myślenia
O najnowszej encyklice Jana Pawła II „Fides et ratio” pisze prowincjał dominikanów, ojciec Maciej Zięba.
27 października 2008

Jan Paweł II nie przestaje nas zaskakiwać. W chwili gdy niemal cały świat przygotowuje się do świętowania jubileuszu dwudziestolecia tego najdłuższego w tym wieku pontyfikatu, Papież ogłasza nową encyklikę. I sromotnie pomyliłby się ten, kto by sądził, że jest ona w jakiś sposób okazjonalna: nawiązuje do obecnej chwili lub próbuje bilansować minione dwudziestolecie. Jest wręcz przeciwnie. „Fides et ratio” (Wiara i rozum) to najbardziej ponadczasowa i podejmująca najbardziej fundamentalne problemy encyklika Jana Pawła II. Zarazem jednak jest to też jeden z najbardziej osobistych dokumentów Papieża: zarówno w sferze koncepcji – rozważań o znaczeniu filozofii i jej relacji z teologią, jak i na poziomie języka. W tekście bowiem – co unikalne w encyklikach – częstokroć pojawiają się sformułowania w rodzaju: „jak już wspomniałem”, „pragnę przyjrzeć się”, „zamierzam wskazać”, czy też „nie próbowałem przedstawić pełnego obrazu”.

Znaczący jest adresat papieskiego listu (greckie słowo enkyklos oznacza „list wędrujący”, „list okólny”). W zależności bowiem od poruszanego tematu Jan Paweł II kierował zwykle swoje encykliki do całego Kościoła, do wszystkich chrześcijan lub wręcz do wszystkich ludzi dobrej woli, z jednym, a od wczoraj z dwoma wyjątkami. „Fides et ratio” zaadresowana jest, podobnie jak opublikowana w 1993 roku „Veritatis splendor”, do „biskupów Kościoła katolickiego”.

Żadną miarą nie oznacza to jednak, że zwykli kapłani, czy ludzie świeccy nie powinni zaglądać do tekstu. Takiej tezie zaprzecza sam Autor, zamieszczając przy końcu encykliki apel do teologów, filozofów, naukowców oraz ludzi odpowiedzialnych za formację kapłanów. Zaadresowanie jej do „braci w biskupstwie” oznacza przede wszystkim, że podstawowe przesłanie encykliki dotyczy przekazu wiary, za który odpowiadają w Kościele właśnie biskupi, do nich bowiem przede wszystkim należy „diakonia prawdy” – posługa prawdzie. Oznacza także, że jej treść cechuje pewien poziom „fachowości” tzn., iż zakłada u czytelnika kulturę filozoficzną i obycie z problemami teologii.

Nie da się na paru stronicach omówić wielowątkowego i poruszającego bardzo złożone problemy 160-stronicowego dokumentu. Z konieczności zatem pozostańmy przy skrótowym zarysowaniu całości.

„Wprowadzenie” przypomina o powszechności oraz podstawowej wadze myślenia filozoficznego w ludzkich dziejach, które znajduje swoje konkretne odbicie w losach ludzi, narodów i kultur. Jego początkiem jest zdziwienie. „Bez zdziwienia człowiek, popadłby w rutynę, przestałby się rozwijać i stopniowa stałby się niezdolny do życia naprawdę osobowego”. Kościół, który „wysoko ceni dążenie rozumu do osiągnięcia celów, które czynią osobowe istnienie coraz bardziej godnym tego miana”, przestrzega przed „pychą filozoficzną”, która chciałaby nadać własnej wizji niedoskonałej i zawężonej przez wybór określonej perspektywy, rangę interpretacji uniwersalnej. Przeciwstawia się więc zamkniętym systemom na rzecz pierwszeństwa myślenia filozoficznego. Z drugiej jednak strony, przeciwstawia się też „fałszywej skromności”, „podstawie ogólnego braku zaufania do wielkich zdolności poznawczych człowieka”. Dlatego jednym z celów encykliki jest „przywrócenie człowiekowi naszych czasów szczerej ufności we własne zdolności poznawcze, a zarazem rzucenie wyzwania, aby mogła odzyskać i umocnić swą pełną godność”. Ten papieski optymizm w ocenie ludzkich możliwości jest jednym z ważnych leitmotywów „Fides et ratio”.

Rozdział I zatytułowano „Objawienie Mądrości Bożej”. Jan Paweł II przypomina w nim, że istnieje poznanie właściwe wierze, które dokonuje się przez spotka. nie z Jezusem Chrystusem, przez odkrycie prawdy Objawienia, która, jako prawda najwyższa w niczym nie naruszając autonomii istoty stworzonej i jej wolności, zobowiązuje tę istotę do otwarcia się na transcendencję”. Poznanie prawdy objawionej nie oznacza zatem posiadania prawdy, lecz - „nie należy zapominać, że Objawienie pozostaje pełne tajemnic” – otwarcie się na nieskończoność. W tej perspektywie, co w wielu miejscach encykliki podkreśla Jan Paweł II, funkcją filozofii staje się -jak to celnie określa Erich Przywara – reductio ad mysterium, a więc dotarcie ludzkim umysłem najdalej i najgłębiej jak to możliwe, ale też uznanie, że człowiek – na szczęście – nie jest w stanie wszystkiego zracjonalizować.

Pojawia się tu także inny ważki wątek encykliki – problem wolności. Analizy Papieża doprowadzają go do wniosku: „wolność zatem nie tylko towarzyszy wierze – jest jej nieodzownym warunkiem”. Analogiczna myśl dotycząca etyki pojawiła się wcześniej – i jest cytowana w „Fides et ratio” – w encyklice „Veritiatis splendor”: „nie istnieje moralność bez wolności”. Wszelkie zatem przymuszanie do wiary i przymuszanie do dobra jest nie tylko złe, lecz i wewnętrznie sprzeczne, niszczy i wiarę, i moralność. Jak więc widać, powiązania „Veritatis a splendor” z „Fides et ratio” nie dotyczą jedynie kręgu adresatów, ale sięgają głębiej. Można powiedzieć, że w pierwszej z nich Jan Paweł II poszukiwał odpowiedzi na pytanie o etyczne warunki wolności (jak wybierać dobro, aby prawdziwie być wolnym), a w drugiej rozważa problemy intelektualnych warunków wolności (jakie winno być ludzkie poznanie, aby być wolnym). W obu przypadkach pokazuje, że warunkiem wolności jest prawda transcendentna, będąca zarówno kryterium dobra, jak i zabezpieczeniem, by umysł nie uwiązł w samym sobie, będąca obroną jego zdolności do przekraczania siebie, do transcendencji.

Dwa następne rozdziały „Credo ut intellegam” (Wierzę, aby rozumieć) oraz „Intellego ut credam” (Rozumiem, aby wierzyć) są refleksją nad tekstami Starego i Nowego Testamentu ukazującymi człowieka jako tego, który poszukuje odpowiedzi na podstawowe pytania: czy życie ma sens? ku czemu zmierza? Jan Paweł II przypomina, że nasze poszukiwanie odpowiedzi na owe pytania (a także ich unikanie!) w nikłym stopniu jest wynikiem logicznej, wyspecjalizowanej analizy lub naukowo sprawdzonego eksperymentu. „W życiu człowieka o wiele więcej jest prawd, w które po prostu wierzy, niż tych, które przyjął po osobistej weryfikacji”. Człowiek istota szukająca prawdy jest więc także tym, którego życie opiera się na wierze”. W ten sposób wiara wprowadza w ludzkie poznanie wymiar personalistyczny, gdyż „w porównaniu ze zwykłym poznaniem opartym na oczywistych dowodach jawi się często jako rzeczywistość bogatsza o pewien ludzki wymiar, wiąże się bowiem z relacją międzyosobową”: „wierząc, człowiek zawierza prawdzie, którą ukazuje mu druga osoba”, a „rozum potrzebuje oprzeć się w swoich poszukiwaniach na ufnym dialogu i szczerej przyjaźni”.

Kolejny, czwarty rozdział nosi tytuł „Relacja między wiarą i rozumem” i jest erudycyjnym opisem owego związku w historii cywilizacji zachodniej. Szczególnie dużo miejsca poświęca Jan Paweł II św. Tomaszowi, który (wraz z św. Albertem Wielkim) wprowadził dystynkcję między rozumem i wiarą w ludzką historię. Obaj dominikańscy święci „jako pierwsi uznali, że filozofia i różne dyscypliny nauki potrzebują autonomii, aby mogły prowadzić owocne badania w swoich dziedzinach. Jednakże – dodaje Papież od późnego średniowiecza to (słuszne rozgraniczenie przekształciło się w szkodliwy rozdział. Św. Tomasza wyróżnia Jan Paweł II „nie tylko ze względu na treść doktryny, ale także na dialogiczną relację, Jaką potrafił nawiązać ze współczesną sobie myślą arabską i żydowską”, za „odwagę prawdy, wolność ducha w podejmowaniu nowych problemów oraz intelektualną uczciwość” , a w teologii – za ukazanie roli Ducha Świętego w procesie wzrastania w mądrości. W innym miejscu doda Ojciec Święty, że św. Tomasz jest „autentycznym wzorem dla wszystkich poszukujących prawdy”.

Nowożytna próba separacji rozumu od wiary jest – podkreśla Papież – niebezpieczna dla obu. Sprzyjała ona nadaniu filozofiom mieniącym się „naukowymi” statusu nowych religii, które bądź przekształciły się w totalitaryzmy, bądź odebrały głębszy sens i znaczenie ludzkiemu życiu oraz międzyludzkim relacjom. To rozdzielenie jest też bardzo szkodliwe dla wiary. „Złudne jest mniemanie, że wiara może silniej oddziaływać na słaby rozum; przeciwnie, jest wówczas narażona na poważne niebezpieczeństwo, może bowiem zostać sprowadzona, do poziomu mitu lub przesądu” – stwierdza wyraziście Jan Paweł II i dodaje – „odpowiedzią na odwagę wiary musi być odwaga rozumu”.

Rozdział VI „Wypowiedzi Magisterium Kościoła w dziedzinie filozofii” rozpoczyna Ojciec Święty od stwierdzenia: „Kościół nie głosi żadnej własnej filozofii, ani nie opowiada się oficjalnie po stronie jakiegoś wybranego kierunku filozoficznego, odrzucając inne”. Przypomina w nim Papież, a potem szeroko to komentuje, że nauczanie Kościoła zawsze przestrzegało przed dwoma rozdziałami błędów: nadmierna nieufnością wobec przyrodzonej zdolności rozumu oraz „przypisywaniu naturalnemu rozumowi wiedzy o tym, co można poznać tylko w świetle wiary”. Szczególnie wyraziście krytykuje Ojciec Święty wyznawaną powszechnie we współczesnej filozofii nieufność wobec rozumu i płynącą stąd marginalizację znaczenia filozofii jako takiej. Ten antyintelektualizm przybiera w Kościele postać „fideizmu, który nie uznaje, że wiedza racjonalna oraz refleksja filozoficzna w istotny sposób warunkują rozumienie wiary, a wręcz samą możliwość wiary w Boga” . Taka postawa owocuje słabością teologii i „poważnymi zaniedbaniami w formacji kapłanów”: „jako przykład wystarczy podać brak zainteresowania współczesną myślą i kulturą, który prowadzi do zaniku jakichkolwiek form dialogu lub też do bezkrytycznego przyjmowania wszelkich poglądów filozoficznych”.

Kolejny rozdział „Wzajemne oddziaływanie teologii i filozofii” podejmuje trzy podstawowe tematy. Primo, uzasadnia niezbędność myśli filozoficznej w różnych działach teologii (choć – dodaje Papież – „nie zamierzam tu wskazywać teologom konkretnych metodologii, nie należy to bowiem do kompetencji Magisterium”). Secundo, podejmuje Papież temat inkulturacji szczególnie zwracając uwagę na myśl hinduską. Jednakże podkreślając bogactwo innych tradycji oraz fakt, że „różne drogi wiodą do poznania prawdy” przypomina też, iż „określona kultura nigdy nie może stać się kryterium oceny, a tym bardziej ostatecznym kryterium prawdy w odniesieniu do Objawienia Bożego”. Tertio, omawia Ojciec Święty różne rodzaje filozofii: całkowicie niezależnej od Objawienia, chrześcijańskiej refleksji filozoficznej oraz teologicznych odwołań do filozofii.

Ostatni, najdłuższy i bardzo istotny rozdział „Potrzeby i zadania chwili obecnej” jest wielką obroną mądrościowego charakteru filozofii. Ukazuje w nim Jan Paweł II minimalizm lub wręcz błędy metodologiczne niektórych współczesnych szkół filozoficznych (później podkreśla też znaczące osiągnięcia współczesnej filozofii) i krytykuje ich małoduszność – zaprzestanie stawiania pytań podstawowych. „Filozofia, która nie stawiałabysobie pytania o sens istnienia, byłaby narażona na poważne niebezpieczeństwo, jakim jest sprowadzenie rozumu do funkcji czysto instrumentalnych oraz utrata wszelkiego autentycznego zamiłowania do poszukiwania prawdy”.

Raz jeszcze Papież podkreśla, że Jego obrona filozofii otwartej na pytania o sens, o transcendencję i o prawdę nie ma nic wspólnego z promowaniem konkretnych szkól, czy rozwiązań. „Pragnę jedynie stwierdzić – pisze Ojciec Święty – że rzeczywistość i prawda wykraczają poza granice tego, co faktyczne i empiryczne, chcę też wystąpić- w obronie ludzkiej zdolności do poznania tego wymiaru transcendentnego i metafizycznego w sposób prawdziwy i pewny, choć niedoskonały i analogiczny”.

Krytykując koncepcję demokracji sprowadzonej jedynie do głosowań oraz procedur i nie odnoszącej się do fundamentów etycznych, rozważa też Jan Paweł II wzajemne relacje wolności i prawdy, dochodząc do konkluzji: „prawda i wolność albo istnieją razem, albo też razem marnie giną”. Odrzuca też, bardzo często dziś wyznawany, stereotyp nie czyniący rozróżnienia pomiędzy wiarą a jej niebezpieczną imitacją – ideologią: „Wiara w możliwość poznania prawdy mającej wartość

W „Zakończeniu” przypomina Ojciec Święty: „Myśl filozoficzna jest często Jedynym terenem porozumienia i dialogu z tymi, którzy nie wyznają naszej wiary... Ten teren porozumienia i dialogu jest dziś szczególnie potrzebny, dlatego, że najpilniejsze problemy ludzkości – wystarczy przytoczyć problem ekologiczny czy problem pokoju i współistnienia ras i kultur – mogą zostać rozwiązane dzięki lojalnej i uczciwej współpracy chrześcijan z wyznawcami innych religii oraz tymi, którzy, choć nie wyznają żadnej religii, szczerze pragną odnowy ludzkości”.

Ostatnie strony „Fides et ratio” to wspomniany już papieski apel o docenienie mądrościowego charakteru filozofii i o odwagę filozofowania. „Wszystkich proszę, abyście starali się dostrzec wnętrze człowieka, którego Chrystus zbawił przez tajemnicę swojej miłości, oraz głębię jego nieustannego poszukiwania prawdy i sensu”.

Ten selektywny i skrótowy opis zaledwie odnotowuje główne wątki encykliki. Nie ulega jednak wątpliwości, że Kościół i świat wchodzą w kolejny rok pontyfikatu Jana Pawia II bogatsze o wielki dokument chrześcijańskiego humanizmu. Humanizm ten jest realistyczny, dostrzegający ludzkie ograniczenia oraz zło i cierpienie wpisane w naszą egzystencję. Jest on jednak zarazem optymistyczny: człowiek stworzony na obraz Boży jest obdarzony niezbywalną godnością oraz wolnością i rozumnością, z których – powtarza łan Paweł II – może twórczo korzystać. Kościół, który za pontyfikatu Jana Pawia stał się największym na świecie instytucjonalnym obrońcą praw człowieka jest też dzisiaj – dowodem „Fides et ratio” - obrońcą wiary w ludzką rozumność, wiary w zdolności poznawcze człowieka oraz w możliwość i potrzebę międzyludzkiej racjonalnej debaty.

Maciej Zięba OP

Biuro w Krakowie
email
ul. Dominikańska 3/13 31-043 Kraków
tel. 012 423 11 75
otwarte: pon. - pt. 9-15
Biuro we Wrocławiu
email
ul. Nowa 4/1b 50-082 Wrocław
Biuro w Warszawie
email
ul. Freta 20/24a pok. 108 00-227 Warszawa